Areszt nie uchronił go przed zarzutami
Informacja dzielnicowego z Wawra oraz wnikliwa praca operacyjna policjantów wydziału mienia przyczyniły się do rozwiązania sprawy kradzieży telefonu, portfela i posłużenia się kradzioną kartą płatniczą. Mężczyzna w towarzystwie swojej znajomej najprawdopodobniej najpierw okradł pokrzywdzonego, a potem robił zakupy na jego konto. Na koniec, kilka dni po zdarzeniu sam zgłosił się do aresztu, by odbyć kilkumiesięczną zasądzoną mu karę. To jednak nie uchroniło go od odpowiedzialności za kolejne popełnione przestępstwa. Tym razem 50-latek zarzuty usłyszy za kratami.
Policjanci wydziału mienia poszukiwali podejrzanych o kradzież. Pokrzywdzony zgłosił, że kiedy był nad Wisłą ktoś ukradł mu telefon, portfel z całą zawartością, a potem jeszcze robił zakupy na jego konto posługując się kartą płatniczą, która była w portfelu.
Funkcjonariusze podjęli ustalenia. Docierali do miejsc, gdzie zdarzenie miało miejsce oraz gdzie sprawcy robili zakupy. Uzyskali sporo informacji, zabezpieczyli monitoring, który został opublikowany. Dzielnicowy z Wawra rozpoznał osoby, których wizerunki znalazły się w publikacji.
Policjanci z mienia kontynuowali więc czynności. Wtedy okazało się, że podejrzany mężczyzna, kilka dni wcześniej zgłosił się do aresztu śledczego, ma do odbycia kilkumiesięczną karę pozbawienia wolności. Kobieta z kolei spodziewała się najprawdopodobniej, że może się nią interesować Policja. Kiedy funkcjonariusze pojawili się w mieszkaniu, gdzie zgodnie z ich ustaleniami, miała zamieszkiwać u znajomego, nie chciała ich wpuścić do domu, a później długo zaprzeczała, by w ogóle znała 50-latka.
Zebrany materiał dowodowy w tej sprawie wyjaśnił jednak wszystko. Zatrzymana kobieta została szczegółowo przesłuchana, a przebywający w areszcie mężczyzna właśnie tam usłyszy zarzut kradzieży i kilkukrotnego włamania się na konto bankowe przy użyciu kradzionej karty płatniczej. Areszt nie uchronił go od odpowiedzialności za popełnione przestępstwa.
nadkom. Joanna Węgrzyniak/is